Dzień-7

0

Mamy północ

Serwisówka łapie  przyczepę, a my Ducato rozpoczynamy holowanie 220 km. Zmęczeni i nieprzytomni docieramy o 6 rano na camp. Po drodze mieliśmy kilka groźnych sytuacji gdzie kierowcy zasypiali za kierownicą to już 7 dzień maratonu. Organizmy są mocno wysilone.

To jeszcze nie koniec. Czasu mamy tylko tyle by przepiąć z powrotem amfibię do explo i ruszamy na odcinek. Próbuję choć na chwilę zamknąć oko, ale jak wszystko podskakuje to po porostu się nie da.

9 rano stoimy na starcie. Znów towarzyszy nam piękne słońce, ale temperatura jest znacznie niższa. Ta sekcja ma mieć 29km i kryje się pod kryptonimem Bobry. Z poprzednich lat wiemy - będzie mokro.


To nasza ostatnia próba. Widać zmęczenie sprzętu i ludzi, jednak nastroje wszystkim dopisują. Nasza konkurencja jest wprost przemiła. Z Finem rozmawialiśmy chyba przez godzinę, to jest naprawdę twardy i silny człowiek. Najlepszy z najlepszych w kraju i wielokrotnie tytułowany na świecie.

Ruszamy. Zgodnie z przewidywaniami, najpierw zalane drogi, już tutaj

Arek wyskakuje za rufę i popycha Argo do przodu. To przyspiesza proces przedostania się na drugą stronę. Póki co cały czas zalane  koleiny. W połowie trasy zbliżył się do nas Fin. Widziałem jak wielkiej siły używał aby utrzymać quada w koleinie. Dwumetrowy chłop waży ze 140kg i całym ciężarem balansuje, by nie upaść na bok. Na kolejnych sekcja wodnych znów go wyprzedzamy. Docieramy do obrazka jaki zawsze mam w głowie myśląc o Ładodze. Wielkie rozlewisko na którym poprzewracane i zatopione pojazdy sąsiadują z ludźmi będącymi po szyję w wodzie. Tutaj były wszystkie quady z klasy i kilka aut. Nasz wiezdziechod   przy wsparciu Areczka sprawnie przedostaje się na druga stronę. Wielokrotnie kiedy Arek już nic nie miał pod nogami łapał się haka i ciągnięty był z tyłu jak lalka. Kibicom bardzo się to podobało, kiedy wyjeżdżałem już z dywanu na bagnisty brzeg a Arunia  jak trup przyczepiony za hak wypełznął na brzeg.

Kilka mniejszych oczek jeszcze na nas czekało. Docieramy na metę - 3 lokata czas 1.53. Mamy swój sukces wreszcie byliśmy szybsi od quada 6x6. Naszej ekipy serwisowej nie widać, więc ruszamy im na przeciw. Po kilku kilometrach dostrzegamy mknącego explo z przyczepą. Syn serdecznie doniósł, że musiał budzić wujka bo zaspał, szczerze nie dziwie mu się. My nie spaliśmy od 48h.

Jedziemy na camp oddać tracklogera. Tutaj spotykam Jurija, który gratuluje nam niesamowitej walki. Wielokrotnie widział nas na odcinku i jest pod wielkim wrażeniem zaangażowania, umiejętności i wręcz wojowniczej postawy. Jest mi niezmiernie miło to słyszeć. Faktycznie nie odpuszczaliśmy i dawaliśmy z siebie wszystko. Rajd kończymy na czwartym miejscu. Z punktu widzenia sportowca to najgorsze miejsce, wszyscy wiedzą dlaczego. Ale wynik jest sprawiedliwy i zasłużony. Wygrali lepsi. Wiemy, że podjęliśmy walkę ze ścisłą czołówką. Na odcinkach bez dojazdówek, potrafiliśmy wyprzedzić sherpy jak i również quada 6x6. W naszej klasie średnia wartość pojazdu to 200 000zł  co pokazuje, że nie ma tu osób z przypadku, a kierowcy i piloci do doświadczeni zawodowcy. Dla Sherpa wygranie Ładogi było być albo nie być. Oni specjalnie mieli 3 pojazdy na trasie aby w razie problemu mogli sobie pomóc. Wszyscy tam grali do jednej bramki. Przegrana Sherpa z punktu widzenia marketingowego byłaby antyreklamą.  Nie mogli do tego dopuścić za wszelką cenę . Białoruska Hunta miała podobną strategię, ale ona tym razem  tu nie pomogła. Jesteśmy szczęśliwi, że podjęliśmy walkę, gdybając co by było gdybyśmy nie stracili koła pierwszego dnia. Była by szansa być o oczko wyżej.

 U nas, co najważniejsze cała logistyka była perfekcyjna, mimo niespodzianek w postaci awarii ducato

czy ratowania kolegów. Nawigacja serwisu i na odcinkach bezbłędna. Awaryjność Argo absolutne 0 nie licząc wymiany pompy paliwa na wszelki wypadek.  Ludzie wprost doskonali, każdy z członków zespołu wykonywał wszystko najlepiej jak potrafił.

Na taki rajd z takimi ludźmi jechać to czysty zaszczyt.

Przed nami jeszcze tylko impreza na plaży Ładogi z wielkim ogniskiem.

Jednak przed tym Wiktor z Piotrkiem jadą umyć Argo i Explo, inaczej mandat gwarantowany. kiedy wrócili po 3 godzinach mieli na dachu tłumik. Wiktora czeka jeszcze jeden serwis. I tu przydaje się zabrany migomat. Czyli przydało się wszystko co zabraliśmy.

Jeszcze idziemy na plażę pożegnać się z Ładogą




 

Na zakończeniu był występ tancerek i rozdanie nagród. Uroczystość mija bez zbędnej pompy, cateringu czy wystąpień dziwnych ludzi. W domowej i przyjacielskiej atmosferze wspominamy chwile z odcinków. Wszyscy zmęczeni, ale szczęśliwi żegnamy się z tegoroczną edycją Ładoga Trophy w iskrach płonącego ogniska. Ostatni uścisk z Białorusinami, Rosjanami i Finem. Spotkamy się za rok. Ładoga czeka.


Teraz kierunek Dom. Roman z Dagrmarą holują nam przyczepę do granicy. Tam ma czekać laweta na busa.  Ciekawe czy będzie. Oczywiście nie było taka to super firma wynajmująca. Na szczęście ma się prawdziwych przyjaciół. Adaś z Bomba Rally Raid Team, który cały czas nas dopingował, z własnej inicjatywy wsiadł w swoją G-klasę o dwunastej w nocy w niedzielę  złapał wielką przyczepę i przyjechał po nas aby zawieźć zasranego trupa ducato do Łodzi prawie 2000km, a nas bezpiecznie do domu. Komu innemu by się chciało jak nie prawdziwemu kumplowi.

ADAŚ MICHAŁ MEGA DZIĘKI !!!!  


Bardzo dziękuje wszystkim za bycie tu ze mną i realizowanie marzeń.

Krzysiowi za bycie najdzielniejszym synem i super nawigatorem, który w warunkach polowych nigdy nie marudził, a raczej wspierał i nas rozśmieszał swoimi dowcipami o Chucku Norrisie.

Dziadkowi, który cały czas dbał o nasz poziom cukru, i przygotowywał pyszne posiłki.

Wiktorowi, stawiającemu czoła zmęczeniu i trudu serwisowego. Naprawdę trzeba mieć jaja aby to znieść.

Piotrkowi za po prostu bycie świetnym towarzyszem drogi. Człowiek orkiestra, naprawi,posprząta, ugotuje prowadzi.

Areczkowi, który podziwiany przez inne załogi został wskazany jako jeden z najleprzych szturmanów.

Romkowi i Dagmarze oraz pozostałej części załogi za miłe towarzystwo i holowanko przyczepki

I oczywiście mojej Łucji, która zawsze nas wspiera i pomaga w całym procesie przygotowań

Do zobaczenia za rok

 


WYNIKI SPORTOWE

POLACY

Klasa    ATV-Special:       4  miejsce          Wojciech Antoniuk  i Arek Najder              - Załoga NR 579

Klasa    TR 2:                 14  miejsce          Dagmara Kowalczyk i Roman Popławski  - Załoga NR 215



CAŁA TABELA WYNIKÓW DOSTĘPNA PONIŻEJ

WYNIKI LADOGA 2016



A TU DUŻO NAS NA BOBRACH :)

Film z YouTube


Comments