Dzień-2


Argo znów jest gotowe do boju. Tym razem wszystkie koła i inne strategiczne elementy sprawdzone przez dwóch mechaników. Dojazd 84km czyli lekko dwie godziny dojazdu. Jesteśmy na starcie z całą śmietanką. Wczorajszy dzień wstępnie, pokazał kto ma jakie zalety. Quad 6x6 jest pioruńsko szybki na płaskich odcinkach może jechać 120km/h. Hunta 50km/h, Sherp jedzie około 40km/h , a my na gąsienicy  28km/h. Jeżeli pojawia się zimnik wtedy my wychodzimy na prowadzenie, w sekcjach leśnych Hunta ma duże problemy ze zwrotnością. Na ostrych podjazdach i zjazdach Sherp musi się asekurować windą inaczej przeleci przez plecy lub dziób. Rywalizacja naprawdę jest ciekawa. Niestety póki co jest bardzo dużo zwykłych dróg gdzie dostajemy w dupę.  
To pierwsza taka Ładoga gdzie jest tak dużo dojazdówek. W ubiegłych latach odcinek miał np. 12km, a nie 40km, z czego ponad połowa to dojazdówki.  Ale zobaczymydalej, w końcu to dopiero drugi dzień.  Udaje nam się go ukończyć z piątym czasem, czyli oczko wyżej niż wczoraj. Nie jest źle to jest maraton i siły oraz wytrzymałość sprzętu trzeba rozłożyć w czasie.

Film z YouTube

Po powrocie do bazy spotykamy załogę której na odcinku spłonął samochód. Sytuacja była bardzo niebezpieczna, ponieważ odbywała się na podjeździe z ludźmi w środku. Minutę od zapłonu auto stało całe w płomieniach. Na szczęście chłopakom nic się nie stało. Wiktor bierze się za serwis, a Piotrek z Dziadkiem jadą po paliwo. Nagle słyszę krzyk. Wiktor rzuca się jak opętany. Trzyma się za usta, a  spod ręki kapie mu krew. Nie jest dobrze, to twardy gość, a zwija się z bólu jak dzieciaczek z drzazgą. Obstawiam, że coś wybiło mu zęby. Kiedy się uspokoił pokazał mi bardzo mocno  rozcięta wargę, prawie cała przecięte na pół. Samo się nie zagoi. Prowadzę go do medyków gdzie prawdziwy wojskowy lekarz zaczyna go szyć.
 Przerażenie na widok strzykawki i igły w oczach Wiktorach było bezcenne. No bo przecież nic tak nie cieszy jak kolegi nieszczęście :) . W międzyczasie dzwoni Dziadek, że  policja ich zatrzymała i nie mają dokumentów. Wszystko na raz. Jakoś ogarneliśmy temat. Ze względu, że prysznic przestał działać Krzysio z Arkiem poszli umyć się w jeziorze. Dla dziesięciolatka to mega frajda  i właściwie ładuje się do każdego jeziora.
Ja w międzyczasie spotykam serwis Dagmary. Chłopaki opowiadają jak to Romek nocował na bagnach i ewakuowali ich dopiero nad ranem. Ciekawą częścią opowieści był epizod gdzie ktoś z serwisu poszedł do organizatora z informacją, że Dagmara zaginęła na odcinku i czy pomogą ich odnaleźć. Rosjanin, który słuchał tej przejmującej opowieści zwinął kartkę w trąbkę przyłożył ją do ust i kierując ku górze wydał odgłos "huuuu,huuu,hu..".  Dla chłopaków to był szok. Dla mnie norma. Tutaj organizator absolutnie nie przejmuje się losami załogi, i żadna ewakuacja nie jest gwarantowana. Mieliśmy już z tym doświadczenie, gdy kolega Żaba w 2014 r. został kilka dni po rajdzie w środku bagien. Nikogo to nie obchodziło. Trochę przypłacił to zdrowiem.
Kolejnym zaskoczeniem dla serwisu Dagmary jest brak tracków czyli dokładnych tras gdzie skręcić. Istnieją tylko punkty w odległościach, sięgających nawet kilka kilometrów, a droga pomiędzy nimi jest nie znana, czasami idzie się na azymut, czasami kluczy ścieżkami. Tutaj moje tłumaczenie może dość ironiczne, ale prawdziwe. To nie jest rajd dla Niemców z roadbookami typu za 50m skręć w lewo, za 70m w prawo uważaj dziurka 30cm i patyczek po prawej, aby Niemiec nie popsuł sobie nowego auteczka. To jest prawdziwa przeprawa z punktami kontrolnymi.
Wreszcie spotykam Dagmarę i słucham relacji na żywo. Faktycznie pierwszego dnia dostali w kość. Poznali uroki Ładogi w pigułce; ślepe drogi, nauka jazdy po zimnikach, złożoną nawigacje, walkę z własną psychiką, nocowanie na bagnach. Uratowało ich bliskość do bazy i możliwość komunikacji z serwisem. Gdyby to był dłuższy odcinek problem byłby znacznie poważniejszy. Co nas nie zniszczy to nas wzmocni. Ważne aby wyciągneli wnioski. Oczywistym jest, że dzisiaj na odcinku nie byli bo wrócili nad ranem. Mają pare usterek w aucie i póki ich nie usuną, bardzo nieodpowiedzialnym byłoby wybranie się na OS.  Tym samym Roman za priorytet stawia ich usunięcie. Mądra decyzja.
jutro kolejny dzień i maraton 24h
Comments