Dzień-0 Odprawa



    Kiedy już chwilę odetchnęliśmy, rozpoczęliśmy formalny proces rejestracji. Dziewczyny już dobrze nas znają, więc pomagają przyspieszyć cały proces. Jurij również mnie wita i  poznaje mojego  syna, którego postępy pracy przy Argo  bacznie obserwował  na FC.  Po otrzymaniu zestawu startowego rozpoczynamy oklejanie.
Niestety Argo jest zbudowane z polietylenu i żadna naklejka się nie trzyma, poza tym nie ma miejsca nawet na numer startowy. Byliśmy przygotowani na taką okoliczność dlatego mieliśmy ze sobą arkusz płyty aluminiowej z której Piotrek kreatywnie wyciął stojaczki na naklejki. Jesteśmy gotowi, podjeżdżamy do punktu kontrolnego i z uśmiechem na twarzy pytamy czy mamy wjechać na wagę. Wszystkie auta w innych klasach mają normy wagowe u nas brak.  Właściwie dla nas regulamin ogranicza się do posiadania apteczki, rękawiczek i kasków. Formalności za nami, czas na rest. Część osób z naszego teamu jest tu pierwszy raz więc wsiadamy w samochód i jedziemy podziwiać piękny Petersburg. Mijamy przepiękne cerkwie, zimowy pałac carycy Katarzyny, główny port na wyspie, jednostkę wojskową oraz nowo budowany ring ciągnący się nad zatoką. Przepych jaki tu bije jest charakterystyczny dla  Rosji. Kanały z gondolami to Wenecja północy.  Jedziemy również w mniej komercyjne i uczęszczane miejsca jak np. park maszynowy, stocznie czy osiedla zakładowe. 


Ciekawe jest tempo budowania nowych bloków. Dwa lata temu byliśmy w tym samym miejscu. Dookoła rozciągała się pusta przestrzeń rzędu kilkudziesięciu hektarów . Dziś okalają nas nowe bloki. Robotnicy pracują 24h. W nocy widać tylko światła wielkich dźwigów kolumnowych jak swoimi potężnymi ramionami przenoszą kolejne prefabrykaty. W Rosji pojęcie niedzieli jako dzień wolny raczej nie istnieje.
Po kilku godzinach wracamy do bazy. Jeszcze małe odwiedziny w hipermarkecie, zakup internetu i czajnika.
 
Wszyscy wyczerpani wcześnie kładą się spać. Dziadek na nocleg wybiera ducato, Krzyś explo, Arunia swój domek, a pozostali kandydaci namiot serwisowy. Kielicha na dobranoc i śpimy jak aniołki.

My (
tak na wszelki wypadek) przyjechaliśmy jeden dzień wcześniej. Dzisiaj są odprawy dla gości zagranicznych i mieszkańców spoza regionu. Czas ten wykorzystujemy na treningowy przegląd i serwis, który od jutra będzie obowiązkowy. Aby nie tracić czasu na późniejsze dyskusje,wspólnie opracowujemy sposób i kolejność wykonywania poszczególnych czynności ze wskazaniem osób odpowiedzialnych za dany obszar. 
Dość wcześnie pojawia się Roman z Dagmarą. Oni już zaczęli przygodę z Ładogą - na granicy. Jak mówiłem to zawsze jest wielka niewiadoma. Nam, mimo oporów pograniczników, udało się przejechać przejście w Luta, im nie. Po 6 godzinach zostali zawróceni i anulowano im wjazd. Zmuszeni byli jechać na inne przejście graniczne oraz  wygenerowanie dokumentów pieczątek itd. Kiedyś Trwoga robił pieczątkę z ziemniaka i monety Oni kupili drukarkę :) taki to postęp. Zmęczeni od razu musieli przystąpić do rejestracji. Na odprawie technicznej, każdy punkt regulaminu musiał zostać spełniony bez wyjątku. Naklejki tylko organizatora inaczej wpisowe x3, akumulator zakryty. Roman dostosowuje samochód i uzyskuje podpis w karcie obiegowej.
Po pewnym czasie przychodzą do mnie Rosjanie i pytają dlaczego auto Dagmary startuje w klasie TR2 skoro nie jest to zgodne z regulaminem. W tej klasie musi być seria i nie mogą być mosty, czy buda od innego auta. Uspokoiłem ich, że widocznie nie wiedzieli, ale niech się nie przejmują bo oni na pewno nie będą walczyli o pudło, więc mogą być spokojni. Z taką sytuacją już się spotkałem. Gdyby Rosjanie donieśli tę informację do komisji teraz, to automatem przepisano by ich do TR3, a wtedy nawet nie mieliby po co wyjeżdżać z kempu na odcinek, bo po 150m, czyli tyle ile im starczy liny mogliby zwracać. Ale udało się. Po miłej gadce, Rosjanie odpuścili.

Przyjechały gigantyczne Hunty, ekipa Hondurasa, aluminiaki i wiele konstrukcji których nie widziałem. Walka w klasach TR3, PROTO i naszej  będzie naprawę pełna innowacji technologicznych. Obóz wieczorem zaczyna żyć. Witamy się, ze znajomymi ekipami, nasi rodacy odsypiają. Kolega Dimtrij z obwodu Kaliningradzkiego również opowiadał jakie problemy miał z przekroczeniem granicy. Też go cofnięto. Absurdalne, ale prawdziwe. Rosjanin z obwodu nie może od tak wjechać do Rosji, traktowany jest jak zwykły obcokrajowiec, który musi posiadać wizę. Jeszcze parę historii usłyszeliśmy od Białorusinów, ale trzeba iść spać, jutro o 5 rano wyjeżdżamy na start.

 






 

 

Comments