Dzień 6 - plaża





Dzisiaj odcinek na plaży. Niestety w tym roku odbywa się jedynie część na wydmach. Na godzinę dziesiątą byłem umówiony z organizatorem, aby wyjaśnić sprawę zgubionego chipa, oraz zgrać punkty z tracklogera. Całe szczęście nie było żadnych problemów z tego powodu jedynie musieliśmy zapłacić 500rubli za nowy chip, a OS nr 5 zostanie nam zaliczony na podstawie protokołu jaki sporządził sędzia. Po 12:00 całą ekipą wybraliśmy się na wydmy, a ponieważ przelicznik czasu wynosi tylko 10:1 większość aut była prowadzona przez pilotów, tak też było w naszym przypadku. Wszyscy z niecierpliwością czekali co pokaże czerwone zło lecz na 36” to auto nie jedzie po piachu tak jak w ubiegłym roku na 41” więc pojechało niewiele szybciej od aluminiowego wynalazku z Łotwy,  który napędzany jest dieslem z patrola. Arek naszą taksówką był poddany dużej presji. Nasz zespół i ekipa żaby stwierdziła , że jak zrobi słaby czas to wieczorem dziesięciu wygłodniałych facetów weźmie go do namiotu i będzie główną atrakcją. Taka motywacja może pobudzić każdego, V8 chodziła jak rakieta . Czas napewno był bardzo dobry, ale wynik poznamy jutro. Żaba swoim Rangem przejechał bardzo równo co dało mu wysoką pozycję pomimo, że pękła mu dętka w beadlocku.

Zaraz po zakończonym wyścigu zabraliśmy się do obozu w celu wykonania zaległych napraw oraz przygotowania auta do jutrzejszego 120km odcinka specjalnego.


Za dobry wynik Wojtek przygotował spaghetti bolonese z prawdziwym parmezanem, to była prawie uczta. Jego skrzynki są pełne niespodzianek, co by człowiek nie poprosił to wyjmuje jak z zaczarowanego kapelusza.  












W międzyczasie mieliśmy jeszcze czas popływać w Ładodze, a gdyż jezioro niedawno jeszcze było skute lodem woda do ciepłych nie należy. Wojtka z tej okazji dopadła jakaś wysypka  więc teraz obserwujemy wszystkie komary, które go ukąsiły i badamy jak długo żyją J

Michał

Comments