Dzień 3 - ubot




Na trzeci dzień rajdu (poniedziałek) zaplanowany był odcinek „Morine Lakes”, który był bardzo dobrze znany z poprzednich lat z uwagi na wyjątkowo piękne widoki. Zawsze OS ten polegał na przejechaniu przez środek morenowego jeziora po ogromnych głazach. Tego też spodziewaliśmy się i w tym roku, lecz niestety jadąc już na start szczegółowo sprawdzaliśmy drogę i nie dopatrzyliśmy się punktów które kazałyby przejechać przez jezioro. Niestety okazało się to prawdą i tym razem droga wiodła jedynie brzegiem. 

Start mieliśmy zaplanowany na godzinę 11:40 więc kilka min po 11 staliśmy już obok sędziów. Kiedy Adam wystartował ruszyliśmy z Wojtkiem w Argo za nimi. Niestety pech chciał, że po kilkuset metrach pojazd odmówił posłuszeństwa i rozpoczęliśmy nieplanowany postój. Przejeżdżające ekipy miały szansę się odgryźć, więc zwalniały z pytaniem czy pomóc, był to zapewne rewanż za pierwszy dzień kiedy oni utopieni po klamki usiłowali się wydostać, a my  przejeżdżaliśmy obok nich i z uśmiechem na twarzy robiliśmy zdjęcia. 
Cała operacja znalezienia usterki  zajęła nam niestety blisko dwie godziny (okazało się, że winny był naderwany kabel cewki zapłonowej) i wiedzieliśmy, że normalnym tempem za ok. 30 minut Adam zakończy odcinek. Pośpiesznie udaliśmy się na metę gdzie po chwili oczekiwania ruszyliśmy w przeciwnym kierunku. Po przejechaniu blisko 1/3 trasy spotkaliśmy się z chłopakami gdzie dowiedzieliśmy się, co było powodem ich opóźnienia na trasie. Jak się okazało panowie próbując pokonać rów z wodą utopili samochód. 

Było to dokładnie to samo miejsce, gdzie w ubiegłym roku Magda z Marcinem wykonali podobny manewr, a my ich wyciągaliśmy. 
Tylko teraz chłopaki popełnili podstawowy błąd, ponieważ stwierdzili, że skoro w ubiegłym roku dali radę to i teraz przejadą dokładnie w tym miejscu co rok wcześniej, lecz rów widocznie się nieznacznie zmienił i 
wpadli prawie po sam dach. Adam żeby wydostać się z auta musiał nurkować pod wodą. I tak przez godzinę bezskutecznie próbowali wydostać się z opresji aż w końcu pomogła im ekipa z Rosji. 
W sumie auto na tym nie ucierpiało, nigdzie nie dostała się woda a silnik pracował nieprzerwanie pod wodą więc Adam i tak był zadowolony, ponieważ w końcu miał okazję przetestować jak auto po zmianach reaguje na wodę. 



I tak minął kolejny dzień, całe szczęście udało się zrobić odcinek w czasie więc wszyscy są pozytywnie nastawieni na dalszą jazdę. 
Przez kolejne dwa dni spodziewamy się całkowicie nowych OS’ów więc liczymy na to, że będzie się działo.
              
Michał

Wielkie podziękowania dla Żaby - weterana Ładogi, który był tu 

już 10 lat temu 
za SUPEER BUTAPREN który aktualnie wspomaga działanie ARGO  i dzięki niemu nasz pasek napędowy jeszcze działa.
Chwała najlepszym :)
Oni pokazują nam jak się robi 6 miejsce w generalce.   
Jeszcze dużo wódki przed nami. Aby osiągnąć taki wynik pić trzeba umieć i wiedzieć z kim.
                                                                                                                          Wojtek

Comments